gry edukacyjne

Tak, Guru-dźi – odparłem skwapliwie. – A kiedy ją widziałeś, obawiałeś się każdej tak szybko uciekającej minuty.

Uśmiechnięty, niebieskooki chłopiec odezwał się po niemiecku do Guru-dźi, a on odpowiedział mu bardzo poważnie. Skinął głową w moją stronę – ponad ramieniem tego chłopca – i powiedział:

-              Tak. Jakbyś przez chwilę miał swoją drugą połówkę blisko siebie, ale wiesz, że ona zostanie ci odebrana.

O mało co się nie zakrztusiłem. Czyli on jednak był człowiekiem, normalnym śmiertelnikiem, którego serce ściskało uczucie i który odczuwał stratę.

-              Jak ona miała na imię, Guru-dźi? Read More…

Mijając dzieci, podszedłem do niego i odezwałem się

Znałem jego gusta kulinarne, wiedziałem, że jest wegetarianinem i że zupełnie nie jest wybredny, potrafi z takim samym entuzjazmem zachwycać się skromnym obiadem biednego rolnika, jak i wyszukaną herbatą u premiera. Chociaż to wszystko wiedziałem, zdawałem sobie sprawę, że wcale go nie znam. Pozostawał ukryty za tym swoim powściągliwym spojrzeniem, tym wchłanianiem wszystkiego, co w zamian oddawało miłość, spokój i pewność. Krocząc za nim, myślałem, że może jestem zbyt bezczelny, żywiąc nadzieję, że mógłbym zrozumieć go tak, jak rozumiałem innych ludzi. Pozostawił za sobą własne ja i stał się czymś boskim. Byłem jeszcze zbyt daleko od boskości, żeby móc pojąć tę jego boską naturę. Read More…

czego gry uczą nasze dzieci

W centrum Monachium znajdował się park, do którego poszliśmy wraz z nim i dwoma sadhu. Sadhu szli za nami w pewnej odległości, na tyle daleko, żeby nie słyszeć naszej rozmowy. Guru-dźi i ja rozmawialiśmy o rzeczach zupełnie normalnych, o cenie złota, o rosnącej liczbie dzieci z nadwagą wśród indyjskich rodzin klasy średniej, o komputerach nowej generacji, o globalnych zmianach pogody i jak to wpływa na monsuny. Po tych prowadzonych ostatnio kosmologicznych rozmowach odczuwałem ulgę, mogąc powrócić na ziemię, do tego letniego dnia, w którym spacerowały całe rodziny, dzieci przeglądały się Guru-dźi, a psy wesoło podskakiwały. Najodważniejsze dzieciaki podchodziły do Guru-dźi, a on z nimi rozmawiał i śmiał się wraz z nimi. Read More…

mówił o potrzebie ratowania środowiska

Nasze ograniczone umysły sądzą, że czas przypomina tor kolejowy, Ardźunie, biegnący w przód, zawsze ku przyszłości. Ale czas jest dużo bardziej skomplikowany.

-              Czy myśmy już się rozstali, w przyszłości?

Guru-dźi pokręcił głową.

-              W każdym momencie zawartych jest wiele możliwości. W każdej minucie możemy dokonywać wyborów. Nie jesteśmy maszynami poruszającymi się po wyznaczonym torze, nie. Ale nie ma czegoś takiego jak całkowita wolność. Wiąże nas nasza przeszłość, konsekwencje naszych poczynań. Read More…

Rozumiem, Guru-dźi. Co mam zrobić?

-              Musimy zrobić to jeszcze raz, Ardźunie, ostatni raz.

Chciał zorganizować jeszcze jeden kurs, ściągnąć jedną partię towaru. Ładunek nie był zbyt duży ani też ciężki. Chodziło o pewne pieniądze – w większości rupie, ale również trochę dolarów – zebrane za granicą, które trzeba było przewieźć do kraju. Poza tym była jeszcze jakaś aparatura laboratoryjna, potrzebna ludziom Guru-dźi do prowadzenia eksperymentów rolniczych w Pendżabie. Ten sprzęt można było przewieźć normalnymi kanałami, ale odprawa celna trwałaby całe tygodnie, a nawet miesiące, a to wstrzymałoby wykonanie ważnych prac. I na koniec trochę sprzętu komputerowego, również pilnie potrzebnego. Tym razem żadnej broni czy amunicji. Read More…

Super edukacja dla dziecka

Wielkie okna po wschodniej stronie apartamentu wychodziły na ogród, w którym dostrzegłem Guru-dźi i sadhu odprawiających pudźę. Ich siedzące postaci tworzyły kwadrat, w którego centrum znajdował się Guru-dźi, twarzą zwrócony do małego ognia. Usiadłem po turecku w pobliżu okna, z dala od nich, i obserwowałem. Było bardzo wcześnie i pod głęboką szarością tego obcego nieba ich twarze oświetlał słaby blask. Nie znałem tych mantr. Musiał to być jakiś obrzęd zarezerwowany tylko dla sadhu, pomyślałem, i cieszyłem się, mogąc siedzieć i słuchać. Read More…

Ale oni dysponowali lepszymi informacjami, niż nam się wydawało, przeprowadzili dogłębne śledztwo i w końcu doszli do tego, że jestem w to zamieszany. Podejrzewałem, że ten ich niepohamowany zapał jest częściowo finansowany i podsycany informacjami dostarczanymi z Dubaju i Karaczi przez Sulejmana Isę i jego pomagierów. Wykorzystywali swoich ludzi w policji do prowadzenia nowej kampanii w wojnie przeciw nam. I dlatego właśnie policja – zarówno w UP, jak i w Maharasztrze – mocno na nas naciskała.

- Tak – stwierdził Guru-dźi. – Tak, Ardźunie. – W obliczu tych wszystkich katastrof wciąż był niewzruszony, jak posąg w świątyni. – Czy oni wiedzą coś o mnie? Read More…

dobry człowiek Krauze

Najnowszy model, Ardźunie – powiedział, błyskając zębami znad ramienia. – Wszystko jest skomputeryzowane. Mogę balansować na dwóch kółkach. Patrz.

I faktycznie, utrzymał się w równowadze, powoli kręcąc się na dwóch kółkach. Klasnąłem w dłonie. W garażu czekała specjalna furgonetka, z rampą umożliwiającą wjazd wózka, i pomknęliśmy do domu, w którym Guru-dźi się zatrzymał, do zlokalizowanej tuż za miastem rezydencji jego ucznia. Wszystko było świetnie zorganizowane, sadhu komunikowali się za pomocą małych, podręcznych krótkofalówek, nie było żadnych spóźnień ani niepotrzebnego zamieszania. Po piętnastu minutach byliśmy już w apartamencie Guru-dźi, zaaranżowanym dokładnie tak, jak on lubił, ze świeżymi kwiatami w każdym pokoju, owocami na stole i ułożonymi przy łóżku kompaktami z religijnymi śpiewami i muzyką graną na sitarze. Read More…